bad day

2012-01-26 10:46:47

Mam ochotę wyrzucić wszystkie komputery i zająć się czymś pożytecznym - może hodowlą marchewki? Marchewka nie obrzuci mnie "Unknown file format", albo nie zażąda wypełnienia idiotycznej formy numer 15, żebym mógł zrobić coś, co jeszcze kilka miesięcy temu zrobiłbym od ręki i wszyscy by byli zadowoleni.


Wczoraj:

Jest ulotka w formacie Corela. Zadanie: posłać do drukarni, żeby, no, wydrukowali. Co trzeba było zrobić:
- drukarnia nie przyjmuje Corela, chcą coś innego. PDF może być, więc...
- poprosić grafika, żeby dał w PDFie.... dał.
- drukarnia ma system wrzucania zamówień przez stronę, gdzie pliki się wrzuca bezpośrednio. OK... wrzucamy.
- po złożeniu zamówienia i zapłaceniu, drukarnia dzwoni, że "się nie wyświetla", i niech "wyeksportujemy jeszcze raz", z Corela do czegoś innego. Nie mam Corela, nie będę grafikowi dupy znów zawracał, zresztą...
- ..u nas się wyświetla wszystko i bez problemu. Znaczy pliki dobre. Ale nic, wrzucamy jeszcze raz. Okienko do wrzucania ma opcję "podejrzyj, co się wrzuciło". No i faktycznie, proces wrzucania chyba te pliki po prostu psuje.
- drukarnia uprzejmie się zgadza, żeby w drodze wyjątku posłać im na maila. Alleluja, mailem jakos przeszły...

Powyższe jest opisem skrócony akcji. Telefonów było kilka (znaczy więcej, niż 5).

Następnie, chcemy mieć bannerek reklamowy na stronie X. Znów, oryginalny jest w Corelu. 10MB, mailem nie przejdzie. Jak wysłać do miłego pana, żeby umieścił na stronie? Pomysł skype'a jakoś się nie pojawił, może pan nie ma... Wrzucę na swoje WWW, bo akurat mam pod ręką. Pan sobie ściagnął i... zażądał innego formatu niż corelowski cdr. A ja ciągle nie mam Corela... Grafik (bo to już późno było) nie odpowiada. I ch.., myślę sobie, wersję trialową Corela ściągnę, sam se dam radę. Krótko przed końcem instalowania grafik się obudził, mam bannerka w jpg. Wonderful, ale coś duży się wydaje, 21MB? Nie ma sprawy, zmniejszę sobie sam... Odpalam gimpa, otwieram obrazek, komp siada. Okazuje się, że bannerek jest w formacie dobrym, tylko rozdzielczość ma 27000 z hakiem na 5000 z hakiem. Nic dziwnego, że komp siadł... Nic to, Corel się zainstalował, to będę dzielny i spróbuję. W pół godziny da się, jak się okazuje, nauczyć prostych czynności jak skalowanie, nadpisywanie tekstu, exportowanie do użytecznych formatów... Daliśmy radę. bannerek wisi. Łączny czas walki z komputerami wczoraj to dobre kilka godzin... Skrócony opis nie oddaje też w żaden sposób naszych uczuć co do poziomu technologicznego zaawansowania ludzkości - żeby w XXI wieku nie dało się prostego obrazka wrzucić na stronę? Kilka prostych (w gruncie rzeczy) problemów złożyło sie na całkiem stresującą przygodę. Argh.

skomentuj (3)


Strona główna