Jak człowiekowi jest dobrze, to siedzi cicho i się delektuje. A jak go coś wk$%^@!, to idzie napisać na blogu...
Po pierwsze, ACTA. Prawo potajemnie przemycane, bo banda pazernych gnojków ma wystarczające środki i motywację, żeby z demokracji zrobić farsę. Nie żebym był szczególnym zwolennikiem demokracji, ale to, co się wyrabia, to gruba przesada. Banda gnojków nie potrafi przyjąć do wiadomości, że czasy się zmieniają, technika idzie do przodu, i nie zawróci się jej jakimkolwiek prikazem, to raz. Próbują ostro, wykorzystując środki nawet jeśli legalne, to na pewno nieetyczne. To jeszcze jest złe we w miarę uczciwy sposób - jak rozbójnik na gościńcu, mają maczugę i jej używają. Zawsze tak było i będzie. Nienawidzę, ale rozumiem. Ale reszta? Panowie politycy albo głowa w piasek, albo kłamią w żywe oczy. Choć nie, to nie jest kłamstwo, jeśli okłamywany wie doskonale, że ktoś mu mówi nieprawdę, a sam kłamca wie, że nikogo nie oszukuje, to co to jest? "Czy wy nas macie za idiotów?!", jak Kazik śpiewał... Niewątpliwie. A tu dalej brną, traktat podpisali, ale nie ratyfikują. No bo jakże to, skoro naród się zorientował? Panika, od koryta będą nas odklejać, to może jakąś kolejną, pustą obietnicę... Amerykanie usłyszawszy to zapewne zrobili zbiorowego facepalma, i znów będzie, że Polakowi ani wierzyć, ani szanować, jedną kulkę zepsuje, a drugą zgubi, jak w tym dowcipie. Miałem kiedyś nadzieję, że PO przynajmniej będzie normalniejsze, niż PiSiana alternatywa - ciągle politycy, więc z definicji krętacze i be, ale może nie będzie tak źle. Owszem, prezencja lepsza, obycie i mowa gładsze, ale w środku równie obrzydliwie. Im więcej słucham, tym bardziej się mi chce rzygać. Cóż, tym razem wypełnię obywatelski obowiązek, w typowo polski sposób głosując przeciw. Aktualnie najbardziej przeciw z liczących się na scenie został mister Palikot. Który też mi się nie podoba, ale jeszcze nie zdążył wk@#$%.
Po drugie, przeciwnicy ACTA. "Bo będzie cenzura i nie będzie internetu!". Czy te dzieciaki naprawdę tak bardzo nie wiedzą, co jest nie halo z ACTA? Czy oni w ogóle wiedzą, przeciw czemu protestują? Bo z cytowanych w mediach przykładów wynika, że ni ch... A część chyba protestuje dla zasady, żeby nie było, że precz nie musi odejść. Czy jakoś tak. Precz z preczem.
Po trzecie, jaki rząd, tacy protestujący. Ceny benzyny, jak wiadomo, są idiotyczne. Ciągle rosną, a wraz z nimi ceny pośrednio zależne, ktorym cena transportu danego towaru leci w górę. Złe? Oczywiście. Rząd kłamał na temat cen i ich, w tym roku, ustabilizowaniu? Oczywiście. To co genialny naród wymyślił? Protest. Sluszny, demokratyczny sposób dania rządowi do zrozumienia, że WTF. Tylko, KJM, jak genialny naród protestuje przeciw wysokiej cenie benzyny? Otóż wsiada do auta i popierdala po drodze szybkiego ruchu 30 km na godzinę. To jakby protestować przeciw pornografii w internecie umieszczając zdjęcie swojego fiutka na fejsiku. Wyglądało to tak, że jeden kretyn sunął sobie trzydziestką, a za nim kilkudziesięciu rodaków, klnąc i z podniesionym ciśnieniem, usiłowało zdążyć tam, gdzie się śpieszyli. Wyprzedzić kretyna się nie dało, bo zajeżdżał drogę... No dramat. Oczywiście też, wszystkie auta z naklejką protestancką kwalifikowały się do klasy "ekonomiczna popierdółka", typu cienkus czy inny fiat, co przegląd przeszedł po znajomości u szwagra w warsztacie. Znaczy nie to, żebym miał coś przeciw takim autkom, ale domyślam się, że kierowcy mercedesów wolą zakasać rękawy i popracować, żeby ich i na merca i na paliwo było stać, a nie obmyślać, jak by tu zaprotestować i zażądać, że mnie się należy, bo tak. A pan policjant stał i kierował ruchem na zakorkowanej autostradzie, zamiast kretynów tamujących ruch wyłuskać i zneutralizować.<br/>
A, w zasadzie jeszcze śmieszniej - część protestujących, i to tych bardziej agresywnych, to byli bardzo młodzi ludzie w samochodach z mniej lub bardziej wiejskim tuningiem. Znaczy, zwykłe chuligaństwo drogowe, które sobie przyjechało robić zadymę i wk@#$% ludzi, bo tak.
Pytane dodatkowe - czy rząd choć trochę poruszył ciężki los kierowców? Nie. Rząd ma ich tam, gdzie zawsze. Gdyby idioci zablokowali cyrk na Wiejskiej, to może by adresat protestu cokolwiek zauważył, a tak oberwali tylko niewinni rodacy.
Ogólnie, @#$%!
Za to reszta dnia super, Kraków, akwarium (Aquarium), zwiedzanie i czekolada w Wedlu. Tylko po Bekmambetovie spodziewałem się więcej trochę, i The Darkest Hour pozostawił pewien niedosyt, ale cóż. Can't have everything :)
W.
skomentuj (0)